Trans-Atlantyk (premiera)

Premiera 17 lutego na Scenie Głównej.

adaptacja i reżyseria: Artur TYSZKIEWICZ
scenografia: Justyna ELMINOWSKA
muzyka i opracowanie: Jacek GRUDZIEŃ
światło: Mateusz WAJDA

WYSTĘPUJĄ:
GOMBROWICZ – Przemysław Bluszcz
CIECISZOWSKI – Tomasz Schuchardt
POSEŁ – Artur Barciś 
PODSROCKI – Rafał Fudalej (gośc.)
PUŁKOWNIK – Tadeusz Borowski
BARON – Bartłomiej Nowosielski
PYCKAL – Dariusz Wnuk
CIUMKAŁA – Artur Janusiak
GONZALO – Krzysztof Dracz (gośc.)
TOMASZ – Krzysztof Gosztyła
IGNAC – Mateusz Łapka
HORACY – Wojciech Michalak
PANNA 1 – Julia Konarska
PANNA 2 – Katarzyna Ucherska

SPEKTAKL PRZYGOTOWANY W ROKU JUBILEUSZOWYM, Z OKAZJI 90 – LECIA TEATRU ATENEUM

– Żeby nas nie urzekła aktualność tej sztuki – mówił aktorom Tyszkiewicz, nie kryjąc, że czysta doraźność polityczna teatru go nie interesuje. – Wyruszamy w podróż, która nie wiadomo jak się skończy. Trans-Atlantyk to figura, wehikuł do ucieczki. Dobrze, abyśmy spróbowali odnaleźć w sztuce problemy poszczególnych postaci, a nie kwestie społeczno-polityczne. Na ile JA potrafię nie być Polakiem? Jak być sobą? Czy muszę zawsze opowiadać się po tej lub tamtej stronie? A może chcę być po SWOJEJ stronie?

O czym więc będzie nasz Trans-Atlantyk?

Polska, Polsce, Polską, w Polsce, o Polsko… Polska wymieniana na dziesiątki sposobów jest obsesją bohaterów Trans-Atlantyku i jej autora a zarazem narratora, WITOLDA GOMBROWICZA.

Powieść, jedna w najsłynniejszych w naszej literaturze XX wieku, nie powstałaby, gdyby Gombrowicz (w lipcu 1939 roku) nie wsiadł na statek Chrobry do Argentyny, a wysiadłszy w Buenos Aires odmówił powrotu do ojczyzny objętej wojną. Swoje przygody świeżo upieczonego emigranta opisał w książce, która do dziś jest kością niezgody między „prawdziwymi Polakami” a tymi, którzy nie widzą powodu, żeby przed Polską leżeć wyłącznie plackiem. Czy Ojczyzna – ziemia ojców – musi być dla Polaka rzeczywiście tym, co najważniejsze? A może powinno się stworzyć jakąś Synczyznę – Polskę młodej przyszłości, wyzbytą starych grzechów Polaków Sarmatów? Statek „Polska” w spektaklu Artura Tyszkiewicza od wieków zarazem płynie i stoi w miejscu. Nasza pycha i nasza małość, tromtadracja i szlachetność kręcą nim w kółko, a my na nim, aż do zawrotu głowy.