Nobuyoshi Araki & Paweł Jaszczuk w Leica Gallery

„Arakimania” i „Love by Leica” Nobuyoshi Arakiego oraz „Kinky City” Pawła Jaszczuka – w listopadzie Leica Gallery Warszawa zaprezentuje jednocześnie aż trzy wystawy. Ekspozycje można oglądać w galerii od 8 listopada do 14 grudnia.

Nobuyoshi Araki to legenda japońskiej fotografii. Szokuje i wzbudza kontrowersje, a jednocześnie zyskuje fanów na całym świecie dzięki swojej artystycznej wrażliwości. Łączy symbole kulturowe Wschodu i Zachodu, wulgarność z wielką delikatnością. Kobiety związane według sztuki Kinbaku, kwiaty i jedzenie, których sugestywność przedstawienia zmienia martwą naturę w erotyczne obrazy, a także dokument z życia i śmierci jego żony i… kota Chiro – to serie, które są znakiem firmowym Arakiego.
Po pierwszej europejskiej wystawie w 1992 o sesje poprosiła Bjork, później LadyGaga, a nazwisko autora zaczęło być wymieniane obok Nan Goldin czy Larrego Clarka. Araki jest bezsprzecznie uznany za jednego z najbardziej pracowitych i płodnych współczesnych artystów: wydał ponad 400 książek i otworzył kilkadziesiąt wystaw na całym świecie.

„Arakimania” to pierwsza tak duża, przekrojowa wystawa prac Arakiego w Polsce. Złożą się na nią książki i wybrane prace z kultowych już serii „Sentimental Joruney / Winter’s journey”, „Kaori love”, „Sentimental Journey / Spring Joruney”, „A’s lovers”, „Erotos”, setki polaroidów, seria czarno-białych odbitek pomalowanych farbą akrylową, a także w osobnej przestrzeni ekspozycyjnej – projekt „Love by Leica”, wykonany przez Arakiego swoim ulubionym analogowym aparatem. Większość z unikatowych prac znajdzie się w ofercie sprzedażowej Leica Gallery Warszawa.

Trzecia z listopadowych ekspozycji to Kinky City. Paweł Jaszczuk sfotografował życie erotycznych klubów, imprez S-M, happening barów, fetysz barów w Tokio. Dotarcie do niektórych z tych miejsc zajęło mu dwa lata i paradoksalnie był to najtrudniejszy element projektu. Później nie liczyło się, że trzyma w ręku aparat. Ludzie ze zdjęć to everymani, bogacze, menadżerki międzynarodowych korporacji. Jaszczuk pokazuje, jak nocą zrzucają ubranie i uznane społecznie role i płacą czasem wielokrotność średniej pensji krajowej za zaledwie kilka godzin przyjemności, grzechu lub wyzwolenia. Mężczyźni i kobiety w lateksie, w przebraniach, z igłami w ciele, ludzie wyglądający jak lalki, lalki wyglądające jak ludzie – fotograf dokumentuje, ale jednocześnie pyta kiedy bywamy wyzwoleni, kiedy pozujemy, kiedy jesteśmy prawdziwi. Jego celem nie jest szokowanie – artysta dotarł do imprez dalece bardziej kontrowersyjnych i nietypowych od tych, które pokazuje, ale nie zdecydował się ich fotografować – nie dostrzegł tam nic ponad wojerystyczne spełnienie uczestników.