„Maria Stuart” Donizettiego w Teatrze Wielkim (premiera)

Opera w dwóch aktach
Giuseppe Bardari na postawie sztuki Friedricha von Schillera

Dyrygent: Andriy Yurkevych
Reżyseria: Moshe Leiser, Patrice Caurier
Scenografia: Christian Fenouillat
Kostiumy: Agostino Cavalca

Obsada:

Elisabetta – Ketevan Kemoklidze
Maria Stuarta – Cristina Giannelli
Roberto, hrabia Leicester – Shalva Mukeria
Lord Guglielmo Cecil – Łukasz Goliński
Giorgio Talbot – Wojtek Śmiłek
Anna Kennedy – Anna Bernacka

Maria Stuart to kolejne po Annie Bolenie i wcale nie ostatnie świadectwo fascynacji Donizettiego Anglią Tudorów. Historię opery uwarunkował splot niekorzystnych okoliczności, które sprawiły, że zniknęła na wiele długich dekad – praktycznie aż do połowy ubiegłego wieku! Przy okazji prapremiery w 1835 roku problemy piętrzyła przede wszystkim wścibska cenzura, ale także nie licząca się z jej nakazami odtwórczyni głównej roli Maria Malibran, największa wokalistka XIX-wiecznej Europy, która – na domiar złego – już prawie umierająca na prapremierze była tylko cieniem samej siebie… W tej historycznej operze Donizetti przemawia językiem zgoła obcym XVI-wiecznej Anglii i Szkocji, praktycznie bez cienia stylizacji, okopując się w anachronicznej poetyce włoskiego belcanta. Kompozytor, który w ciągu swoich 51 lat życia napisał około 70 dzieł scenicznych (nie licząc przeszło pięciu setek innych utworów), mimo wręcz taśmowej produkcji, czasem pozwalał sobie na eksperymenty. Nie inaczej było i tym razem, gdy rozmowę dwóch królowych – Elżbiety i Marii Stuart, dialog skądinąd nie mający miejsca – ujął w formie długo nabrzmiewającego emocjami recitativo accompagnato. Wspaniałe jest też zakończenie, w którym oczekująca na egzekucję Maria żegna się ze światem w potężnie zakrojonej arii finałowej.

Najbliższe spektakle: 20, 22, 24, 26 i 28 lutego