Marek Napiórkowski Trio

Marek Napiórkowski przyzwyczaił nas już do tego, że zaskakuje. A z każdą kolejną płytą, z każdym koncertem, nie możemy otrząsnąć się ze zdziwienia, że znowu daliśmy się zawieść w muzyczne rejony, jakich nie spodziewalibyśmy się po „Nap-ie” – albo wręcz, że istnieją. Przesadzam? Skądże. Przekonają się Państwo sami. Już w najbliższą niedzielę.

Na koncert zaprasza Ludwik Rakowski – Burmistrz Dzielnicy Wilanów m. st. Warszawy
Dyrektor artystyczny – Tomasz Kaliński

31 sierpnia 2014
Muzeum Plakatu w Wilanowie
g. 19.00
Wstęp wolny

„Konkubinap” to w dyskografii Marka Napiórkowskiego trzeci solowy projekt, i jak każdy z nich, całkowicie różny od pozostałych. Inna koncepcja, inny skład, ale i niepowtarzalna atmosfera towarzysząca spotkaniu muzyków sprawiły, że płyta niesie ze sobą prawdziwy powiew świeżości. Jednocześnie każdy z muzyków pozostaje tu sobą, każdego z nich poznać można po kilku pierwszych dźwiękach. Razem tworzą zaś prawdziwy dream team.

Marek Napiórkowski, Robert Kubiszyn i Cezary Konrad to postaci, które, zagościwszy niezależnie od siebie na płycie dowolnego wykonawcy, od razu podnoszą rangę takiego albumu. Tym razem mamy okazję usłyszeć całą trójkę w ramach jednego projektu. Potencjał ogromny, oczekiwania również. I ta obawa, czy sprostają zadaniu…

Owszem, nie jest to konkurs. I na szczęście muzycy o tym pamiętają, a to chyba najczęstszy grzech tego typu projektów. Muzycy mają dużo do powiedzenia, i to nie tylko osobno, ale przede wszystkim wspólnie, jako kolektyw. Każdy z instrumentalistów świadomie współtworzy ten organizm, który, co więcej, potrafi przeobrażać się jak kameleon, przez cały czas zachowując jednak swój niepowtarzalny charakter.

Bardzo ciekawie i „nieperkusyjnie” wypadły kompozycje Konrada. Podszyty funkową pulsacją, powściągliwy Vietato Fumare autorstwa lidera powoli, choć konsekwentnie, rozwija się, przechodząc niepostrzeżenie w rozszalały jazz-rock. Mill to z kolei oszczędna ballada, stanowiąca tonujący wstęp do bardzo oryginalnie ujętego Giant Steps Coltrane’a. Wybór tego klasyka to kolejne wyzwanie, któremu trójka stawiła czoła, i to, jak się wydaje, z powodzeniem: wiele już bowiem powiedziano na ten temat, jednak to z pewnością szczególna jego interpretacja.

Nagrań dokonano podczas kilku koncertów w różnych klubach Polski, brzmią jednak spójnie. Formuła koncertowa okazała się doskonałą decyzją, wyraźnie inspirując, dynamizując i ożywiając ideę spotkania trzech gigantów naszego jazzu.

wstęp wolny