Low Roar koncert

Low Roar wraca z pięknym nowym albumem „Once In A Long, Long While…” . Twórcą projektu jest charyzmatyczny Ryan Karazija – urodzony w Kalifornii singer – songwriter, w którego żyłach płynie wybuchowa mieszanka krwi meksykańskiej i litewskiej. Ryan jest blisko związany z Polską, ma tu wielu przyjaciół, co znalazło odzwierciedlenie w tytułach takich piosenek z nowego albumu jak „Gosia” czy „Poznań”. W czerwcu nad Wisłą zagra trzy koncerty: 8.06 w Poznaniu (Spot), 9.06 w Warszawie (Niebo) oraz 10.06 podczas festialu Seazone w Sopocie.

Utalentowany muzyk, niespokojny duch, pełen pasji obieżyświat – niezwykła osobowość Ryana znajduje odbicie w jego znakomitej twórczości. W 2010 Karazija przeprowadził się z rodzimych Stanów do Reykjaviku, gdzie nagrał swój debiutancki krążek „Low Roar”. Płyta przyniosła mu rozgłos na świecie i zaproszenia na największe festiwale: Eurosonic, The Great Escape czy ATP. Ryan nawiązał też współpracę z legendarnym japońskim twórcą gier video Hideo Kojimą – muzyka Amerykanina trafiła do kultowej gry „Death Stranding” (z udziałem Normana Reedusa, Madsa Mikkelsena i w reżyserii Guillermo del Toro). Album „Low Roar” zyskał miliony odsłuchań w serwisie youtube, zaś recenzenci chwalili płytę porównując poetykę Low Roar do piosenek Radiohead, Sigur Ros czy Bon Iver. Ryan po premierze znów ruszył w drogę – od Meksyku przez Skandynawię po Polskę, gdzie spędza parę miesięcy w roku. Tu zagrał też wyprzedaną mini–trasę koncertową oraz wystąpił na poznańskim festiwalu „Malta” i białostockim „Halfway”.

Szczęśliwie ten romantyczny wagabunda znalazł również czas, by nagrać kolejny świetny album. Płyta „Once In A Long Long While…” powstawała w studio w Walii z udziałem bliskiego przyjaciela Ryan’a – Mike’a Lindsaya (Tunng) i pod okiem uznanego producenta Andrew Schepsa (m.in. Red Hot Chili Peppers, Adele, Hozier). Gościnnie na krążku słychać też piękny wokal islandzkiej wokalistki Jófríður Ákadóttir (JFDR, Pascal Pinon), która śpiewa w singlowym utworze „Bones”.

„Once In A Long…” to płyta prosta, szczera i pełna emocji: „ Nie myślałem zbyt długo o tym, jaki album chcę nagrać. Po prostu musiałem wyrzucić z siebie te piosenki. W ten sposób na bieżąco dokumentowałem swoje życie” – mówi Ryan.