Koncert symfoniczny – Radek Baborák, Jakub Chrenowicz

KONCERT SYMFONICZNY
110. rocznica śmierci Mieczysława Karłowicza

Orkiestra Filharmonii Narodowej
Jakub Chrenowicz – dyrygent
Radek Baborák – waltornia

Wolfgang Amadeus Mozart – Muzyka do dramatu Thamos, król Egiptu KV 345 [19’], III Koncert na waltornię i orkiestrę Es-dur KV 447 [16’]
(przerwa ok. 20′)
Reinhold Glière – Koncert B-dur op. 91 na waltornię i orkiestrę [28’]
Mieczysław Karłowicz – Odwieczne pieśni op. 10 [22’]

Zapomniana sztuka teatralna Tobiasa Philippa, barona von Geblera, o dynastycznych perypetiach egipskich faraonów przeszła do historii tylko dlatego, że muzykę incydentalną skomponował do niej (ok. 1773) sam Mozart. Dzieło dość rzadko powraca na estrady, gdyż bez dramatu nie stanowi spójnego continuum. Koncertowe wykonanie przypomni mistrzowskie, rozbudowane chóry, w których lud Egiptu sławi słońce oraz swego władcę.

Wśród waltornistów z czasów i kręgu Mozarta wyróżniał się talentem i umiejętnościami Ignaz Leutgeb, adresat dedykacji czterech koncertów Wolfganga oraz Kwintetu Es‑dur KV 407 na niekonwencjonalną obsadę z dwiema altówkami. Ów, pełen pogody i uroku, utwór ukazuje zarówno biegłość rogu, jak i jego liryczne oblicze (pamiętać należy, że róg występował ówcześnie tylko w swej naturalnej odmianie, ograniczonej skalą szeregu harmonicznego – co po mistrzowsku wykorzystał w swych dziełach Mozart).

Biografia Reinholda Gliere’a to przykład powikłanego życiorysu artysty. Uczeń Taniejewa i Areńskiego doskonale przyswoił późnoromantyczny styl i stronił od modernistycznych poszukiwań. Okazało się to przydatne w czasach sowieckich, gdy poczęto zaciekle tropić formalizm – zarzuty takie nigdy nie dotknęły Gliere’a, stawianego wręcz za wzór pożądanego przez władze, przystępnego, tonalnego stylu. Choć obfita socrealistyczna sztuka tego artysty popadła w zapomnienie i jest już tylko smutnym dokumentem ponurych czasów, to jego muzyka autonomiczna okazuje się wciąż żywa znajdując uznanie słuchaczy dla swej warsztatowej doskonałości, eufonicznej harmoniki, barwności, zwłaszcza zaś – wspaniałej inwencji melodycznej, której pięknym przykładem jest m.in. Koncert waltorniowy.

Gdy 22 stycznia 1909 roku na scenie Filharmonii Warszawskiej podziwiano Odwieczne pieśni Mieczysława Karłowicza nikt nie mógł przypuszczać, że jest to pożegnanie kompozytora, który zaledwie dwa tygodnie później zginął tragicznie pod tatrzańską lawiną. Imponujący, symfoniczny tryptyk o zasygnalizowanym, młodopolskimi tytułami, programie to jedna z najbardziej osobistych kompozytorskich wypowiedzi przedwcześnie zmarłego polskiego neoromantyka, świadectwo ogromnej skali i oryginalności jego talentu. Do dziś należy do najczęściej wykonywanych i najbardziej kochanych dzieł twórcy.